27.11.2012 rok, godz. 03:30
"Może pisanie bloga jest dobrym pomysłem na rozwiązanie moich problemów? Ha. Co ja w ogóle gadam, przecież moje życie jest jednym wielkim problemem i nieporozumieniem. Rozwiązanie mojego życia wiąże się z samobójstwem i może to nie jest zły pomysł? Bo co ja w życiu mam? Nic. Teraz sobie myślicie, że jestem nienormalna, bo przecież każdy coś w życiu ma - rodzinę. przyjaciół, pieniądze, a jeszcze inni np. sławę. Ja nie mam nic z tu wymienionych "rzeczy". Moja rodzina praktycznie nie istnieje. Mama umarła już sześć lat temu, a ja zostałam sama z tatą, którego nigdy nie ma w domu i wiecznie jest pochłonięty pracą w tej swojej firmie. Prócz taty mam jeszcze młodszą siostrę Nicole, ale nią zawsze opiekuje się ciocia, ponieważ tata jest zajęty swoimi sprawami. Bardzo długo już nie widziałam siostry i nie mogę zrozumieć, dlaczego tata nie chce zostawiać jej ze mną. Przecież ja nigdzie nie wychodzę, więc spokojnie mogłabym się nią zajmować... Mniejsza o to.
Co do przyjaźni, zacznijmy w ogóle od tego czy istnieje takie coś, jak PRZYJAŹŃ? Nie, nie istnieje. Wam się tylko może wydawać, że to po prostu mój wymysł i gadam sobie od rzeczy, bo mi się nudzi, ale prawda jest taka, że żadna przyjaźń nie trwa wiecznie i tak naprawdę zawsze jedna strona obrabia dupę drugiej i na odwrót. Sama się o tym przekonałam. Moja "przyjaciółka" zostawiła mnie i wybrała te bardziej popularne towarzystwo i teraz nawet nie śmie w jakikolwiek sposób się przywitać, kiedy mnie widzi. To strasznie boli, bo mówiłam jej o wszystkim i wierzyłam w nią, a ona tak po prostu sobie odeszła i mnie zostawiła. Tak z dnia na dzień, bez słowa. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego mi to zrobiła, ale teraz przynajmniej wiem, że nikomu nie można ufać.
Zostałam kompletnie sama. Wiecie jak to jest być samotnym? Siedzieć w pustym domu, ogarniętym przez drażniącą ciszę? Nie mieć do kogo się odezwać, do kogo zadzwonić, komu się wyżalić? Na pewno mieliście choć jeden taki dzień, że nie wiedzieliście co ze sobą zrobić i nie mieliście z kim porozmawiać. Ja żyję tak od trzech lat, odkąd Emily odeszła. Nawet w szkole nikt ze mną nie rozmawia i uważają mnie za całkowicie oderwaną od rzeczywistości, a to tylko dlatego, że nie mam chłopaka, nie imprezuję i nie używam kosmetyków no i najbardziej z tego powodu, iż nigdy się nie odzywam i pozwalam na to, aby mnie poniżano. Nie umiem się po prostu postawić, dlatego innym wydaje się, że mnie to nie rusza, ale jest całkiem inaczej. Zawsze, kiedy wracam ze szkoły, to płaczę, bo już nie wytrzymuję tego, jak niektóre osoby mnie traktują. Jestem człowiekiem i też mam uczucia. Nie wiem czy ci wszyscy ludzie o tym wiedzą.
Zastanawiam się co by było, gdyby mama nadal żyła. Czy tata ciągle zajmował by się pracą i rozmawiał ze mną tylko przy śniadaniu? Czy Nicole wiecznie przebywałaby u cioci? Pewnie byłoby inaczej, bo mama była wyjątkową osobą i potrafiła zjednoczyć rodzinę, jak nikt inny. Tęsknię za nią, bardzo.
Chciałabym mieć życie sprzed siedmiu lat. Mama, tata, Nicole i ja - normalna dziewczyna, która ma przyjaciół i NIE jest samotna. Tak. Chciałabym."